(Aktualizacja: GRUDZIEŃ 2018)

 

Julian Tuwim

 

NOC UBOGIEGO CZŁOWIEKA

 

Krzywdo, nędzo plądrująca,

Dniu trudny, nocy koszmarna!

Z bliźnim, z człowiekiem strapionym,

Użera się noc bezkarna.

 

Człowiek zerwał się na posłaniu,

Kamień snu z piersi odwalił.

Słucha. Noc syczy w mieszkaniu,

Zegar szepce: dalej, dalej, dalej.

 

Kaszle sąsiad za ścianą. Człowiek słucha.

Suchym trzaskiem skrzypnęła podłoga.

Dziecko śpi, spokojnie oddycha.

Szemrze ciszą izba uboga.

 

Mysi szurgot zapałek. Ćwierknął płomyk.

Zgasło. W mątwie tumanią się sprzęty.

Został w oczach odblask niewidomy

I rozpłynął się w bezwład mętny.

 

I pomyślał człowiek o nocy,

O dziecku, o sobie, o ciszy,

O sąsiedzie za ścianą kaszlącym,

O skrobiącej uparcie myszy.

 

I pomyślał: dalej, dalej, dalej...

A noc syczy, a zegar szepce.

Westchnął człowiek, snem się przywalił

I śpi, biedny, w ubogiej izdebce.